Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codziennosc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codziennosc. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2013

Saturday

 W sobote jak zwykle udaam sie na angielski. Pozniej spotkalam sie z Edith ( Wegry) i poniewaz pogoda nie byla zachwycajaca, udalysmy sie na shoping. Ostatnio wchodze tylko do secendhandow. Za marne euro badz kilka mozna nabyc fajne rzeczy.



Wzielam dwa magazyny kazde po 20 centow. Wiecej wydaje na bulke :)
Inspirujace
 
 
 
Uwielbiam!!!
 

Tak to kosztowalo 1 euro. Wzielam, na mature sie przyda :)


niedziela, 2 grudnia 2012

"A po nocy przychodzi dzień...

A po burzy spokój.."

Wróciłam do Polski. Wszystko było ok, zadowolona , że jestem w domu. Więc co robić? 
Nagle przyszła wolność  i człowiek nie wie co zrobić. Pojawiła się szansa pójścia na język angielski na "studia". Poszłam, chodziłam dwa dni i starczy. Zupełnie nie to miejsce i czas...Jeszcze nie byłam gotowa tak intensywną naukę. Trudno. Przynajmniej mam legitymację studencką :)

Leżąc sobie wieczorem w łóżeczku, patrząc na obraz Time Square który mam powieszony na ścianie, Myślę: Czy to możliwe, że Ja tam byłam? Że siedziałam na tych czerwonych schodach? Potem do przychodzi myśl, że tak. Przypominam sobie rozmowy ludzi, głośny śmiech i hałas. A jednak. To nie był sen. To się zdarzyło naprawdę. I nagle ni stąd ni zowąd smutek. Wielki, przeraźliwy smutek. Łzy podchodzą do oczu. I chcę się zabić. Za to, że tam byłam, że tak krótko, że jestem kompletnie beznadziejna. Nie umiem żyć dalej. Taka porażka...

Trwało to nie wiem może z tydzień, może dłużej..

Wczoraj poszłam do kina. To było niezaplanowane. ATLAS CHMUR. Przepiękny film. Piękne słowa i obraz. Sam film trwa ok. 3 godzin, jednak wart jest tego czasu. Kilka wątków. Opowieści o ludziach, ich działaniach, odwadze, która ma wpływ  na Twoją przyszłość, nie tylko teraz, za Twojego życia..ale PÓŹNIEJ. Gdy urodzisz się w innym czasie i miejscu, wśród innych możliwości.

To było takie moje przebudzenie. I  teraz wiem , że nic nie dzieje się przypadkiem. Humor lepszy. No i wiara, że przecież Mogę WSZYSTKO!!!!





 " Słabi są pokarmem dla silnych, którzy obrastają w sadło"

poniedziałek, 15 października 2012

Tydzień

7 dni.
 Jeju jak czas zleciał i leci nadal...Jeszcze niedawno dopiero co zawitałam do Polski. I już wyjeżdżam. Czuję się dziwnie jakby to wszystko działo się z boku, a jestem tylko  obserwatorem. To się dzieje naprawdę. Nieprawdopodobne.
 Pamiętam, byłam jeszcze w gimnazjum gdy czytałam o Au Pair w Ameryce. Byłam podekscytowana tą możliwością, ale przysięgam, nie przypuszczałabym , że to się uda. To jest niezwykła szansa. Być  w Takim kraju. Być w moim wyśnionym NY. Czuję , że pokocham to miasto :)
 Mieszkać w Ameryce... I choć codzienność będzie inna, mam przeczucie, że mimo wszystko nie będę żałować tej decyzji. Młodość jest od tego by uczyć się życia, popełniać błędy, bawić się, cieszyć życiem ot tak po prostu :)




boomboomx3.pinger.pl

sobota, 29 września 2012

Środa

Środa , 3 październik, Kraków.
Tak, już wszystko zrobiłam co należy została teraz tylko rozmowa z sądem ostatecznym. Wiem, wiem to pryszcz na dupie i wgl, ale mam stresa...
Do magicznej godziny 9.00 za 4 dni raczej mi nie przejdzie....

Humor poprawiam sobie tylko tym, że później , choćby nie wiem co będę cieszyć oczy widokiem krakowskich rynku i kamieniczek :)


piątek, 14 września 2012

Co u mnie

Lekarz odwiedzony. Noga nastawiona. I ok 3 tygodni rekonwalescencji i chodzenie o kulach. Myślę, że potrwa to  szybciej.
Trzeba sie wziąć za załatwianie dokumentów. 
Wiec narazie jestem skazana na leniuchowanie w łóżku, nadrabianie książkowych, telewizyjnych i muzycznych zaległości :) Cieszenie się domem.
 Jest przyjemnie. Choć chodzenie do toalety jest nie lada wysiłkiem.

..............................................................................................................................................................



Chciałam pochwalić się wygraną w comiesięcznym konkursie organizowanym przez Macieja Bennewicza.
TU możecie przeczytać mój tekst. Mam nadzieje, że skłoni do refleksji.

środa, 5 września 2012

Laptop is broken..

Laptop zepsuty i pisze z biblioteki. Fajnie ze mam dostep 1 godzine dziennie ( uzywajac karty bibliotecznej Hostki ).
Panie mile, pomocne. Usmiechaja sie nawet gdy robisz glupie miny podczas niezrozumienia rozmowcy :)
Podoba mi sie to bardzo.
 
Jutro badz pojutrze przyniose zdjecia z moich magicznych irlandzkich podrozy i napisze co nie co.
 
A poki co ciesze sloncem, ktore zagoscilo w irlandzkich progach :)
 
See you!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Time to school!

Dzis w Irlandii pierwszy dzien szkoly.
 
 Niesamowicie sloneczny dzien.
 
 Na ulicy roi sie od dzieci kroczacych z podekscytowaniem  u boku dumnych i wzruszonych rodzicow
 
-'To juz?'- mowi ich mina. Tak, czas pedzi nieublaganie...
 
Starsi uczniowie raduja sie spotkaniem  dawno niewidziaych kolegow/kolezanek.
 
Ida zagadani i nie zwracaja na nic uwagi.
 
Smieja sie na caly glos.
 
Pewnie opowiadaja zabawne przygody, ktore przydarzyly sie im podczas wakacji - Mysle.
 
Czuc energie.
 
Zmieszane emocje.
 
Czuje sie dziwnie.
 
Pierwszy raz jestem po drugiej stronie.
 
Po 13 latach edukacji, wrzesien i caly nastepny rok bedzie wygladal zupelnie inaczej.
 
Nie zasiade juz w pomazanej dlugopisami lawce.
 
Nie uslysze swojego nazwiska podczas sprawdzania listy obecnosci.
 
Nie doswiadcze przerazliwie nudnych lekcji...
 
I tak sobie stoje i usmiecham sie do siebie.
 
To juz za mna.
 
Nic juz nie musze :)

wtorek, 24 lipca 2012

First meeting CS

O Couchsurfingu wiedzialam juz od dawna. Zawsze korcilo mnie by sprobowac, chocby w rodzinnym  miescie... Mialam profil, ale  nikt sie nie zglaszal i ja nie czulam sie na silach by komus pokazac moje miasto ( o "kanapie" nie wspominam gdyz moi rodzice nie wyrazili zgody).
Jednak nadszedl taki dzien, ze wyjechalam z kraju. Wymowki sie skonczyly i trzeba sprobowac!
Postanowilam poszukac kogos w mojej miejscowosci. Z marnym skutkiem to wyszlo wiec postawilam na Cork. Napisalam do dwoch pierwszych osob ktore mi sie wyswietlily. Jedna odpisala...
W miniona sobote bylam umowiona z Diana, ktora miala mi pokazac co nie co w Cork. Oczywiscie ostrzeglam ja, ze moj angielski jest zenujacy i trzeba do mnie wolno gadac :) Trafilam swietnie!  Jak sie okazalo Diana pochodzi z Paragwaju, ktory opuscila robiac sobie tzw Gap Year. Pracowala w Londynie jako wolontariuszka przez rok. Jakos tak w zyciu wyszlo, ze tam poznala swojego obecnego meza, ktory pochodzi z Cork. Postanowila isc na studia w Irlandi i obecnie pracuje jako tlumacz hiszpansko-angielski.
Mowila naprawde wolno i wyraznie , jak czegos nie rozumialam to opisywala, ale bylam pod ogromnym wrazeniem!
Moje pierwsze zetkniecie sie z CS uwazam za jak najbardziej udane!


wtorek, 17 lipca 2012

Cycleway

Na poczatku chcialam podziekowac Wam za opinie! Sama jeszcze nie wiem co byloby lepsze, wiec daje sobie czas. Nikt mnie przeciez nie goni : ) W koncu pospiech jest najgorszym doradca...

W okolicy, ktora zamieszkuje znajduje sie przepiekna sciezka rowerowa. Gdy bylam tam pierwszy raz, byla to sobota tydzien temu. Swiecilo slonce, a deszcz na szczescie darowal sobie wizyte :)
Majac do dyspozycji rower i porady Hostki, udalam sie na owy "teren". 
Pierwsze wrazenia? Przepieknie. W ogole musze przyznac, ze Irlandia mnie zaskakuje!
Wstyd mi przyznac, ale gdy sie tu wybieralam, nie spodziewalam sie niczego wartosciowego dla moich oczu... Dzis zastanawiam sie dlaczego ten kraj nie jest tak popularny ? Wiem, wiem deszcz.. Ale mimo wszystko naprawde warto! Ja dziekuje losowi, ze "skazal" mnie na 3 miesiace w takim miejscu. Jestem pewna, ze nigdy bym tu nie zawitala, bo i po co? :)

Wracajac do sciezki :) 
Jest oblegana przez ludzi dbajacych o siebie, zdrowie. Wcale sie nie dziwie. Ponad tydzien sie napatrzalam na biegajacych, a dzis rankiem sama postanowilam dolaczyc:) Wstalam ponad  godzine wczesniej! Jestem z siebie dumna:) Byla pusta, z wyjatkiem kilku " starszych" ( daje w cudzyslow gdyz tutaj starsi ludzie, sa lepiej wysportowani ode mnie! ). Uwielbiam Ich otwarosc i  gdy mowia Hello :)



Poczatek sciezki









Gdyby bylo 10 stopni wiecej pomyslalabym ze jestem w Chorwacji :))


Przepiekny malutki port :)

Zbieraja sie zlowieszcze chmury...

Pan jak widac ok 60 wzwyz zasuwa na rolkach. Da sie? :)

wtorek, 10 lipca 2012

Some days


Przebywajac tu mam duzo czasu dla siebie. Rodzice pracuja w roznych godzinach jednak gdy jedno z nich ma wolne ja zazwyczaj tez. 
Wczoraj mialam za zadanie "ogarnac " chalupe, co bylo zajeciem duzo przyjemniejszym  niz opieka nad dziecmi... No i zajelo mi ok 30 min:) Ale to czysta przyjemnosc, gdy do tego mozesz puscic muze na full, tanczyc, spiewac itp:)
Po poludniu na ok 2 godzninki zostalam z dziecmi, gdyz Hosci chcieli jechac do sklepu. Dla mnie: no problem!:) Wieczorem poszlam na spacer a jak wrocilam to byly przytulanki:)))) Jeju powoli zaczynam kochac dzieci!:)
Dzis mialam tylko sprzatanie, wiec postanowilam spotkac sie z Au pair z Polski. 
Ok 16 pilam Guinessa!!!  Osobiscie nie podbil mojego serca, ale nie byl zly.
Potem chodzilysmy troche po slepach, bylysmy w Tesco zakuupic crosanta:))) Zachcianki bab z Polski:)

niedziela, 8 lipca 2012

Pamietnik

Powinnam pisac czesciej. Dzis sobie uswiadomilam, ze przeciez zalozylam tego bloga by poniekad opisywac co u mnie sie dzieje, jak sie zmieniam na przestrzeni czasu, jak wyglada moje zycie. Byc moze za pare/parenascie lat siade i bede z lezka w oku wspominac :)

Jestem w Carrigaline juz 4 dzien. 

W piatek i sobote byl dzien wolny.

 W piatek lazilam po moim miasteczku, a popoludniu samochodem z Hostami udalam sie do Cork gdzie kazdy poszedl w swoja strone...O dziwo, nieprzewidywalnie kupilam spodnie :))) Wrocilismy sie autobusem.
Sobote mialam bardzo aktywna, gdyz jechalam rowerem po przeslicznej sciezce rowerowej niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Piekny port przypominal Chorwacje! Nawet slonce bylo :)
A popoludniu Hosci wzieli mnie na plaze. Do tej pory nie moge wyjsc z wrazenia jaka Irlandia jest piekna :)
Czego przyznam szczerze sie nie spodzewalam:)

Zdjec nie umiem wstawic, musze troche pomyslec:)

A dzis spotkalam sie z polska aupair! Nareszcie jakies ludzie!:))))
Jak sie jedzie do malych miejscowosci trzeba sie liczyc brakiem "atrakcji". 
Ale i tak jestem bardzo zadowolona:)


niedziela, 1 lipca 2012

Szczęście

Kolejny sukces. Niby był oczywisty, ale zupełnie inaczej cieszy gdy widzi się na własne oczy i czuje w dłoniach.
Zdałam maturę. 
Pamiętam gdy byłam "młodsza" nie wierzyłam, że dożyje tego momentu. Może to głupio, ale to uczucie nawiedzało mnie odkąd skończyłam 13 lat. Kuzynki, znajomi zdawali maturę, potem szli na studia, a ja  kiwałam, myśląc - mnie to się nie zdarzy....
A się zdarzyło. Cud. Spełniam swoje marzenia. Kolejny cud.
Niesamowite. 
Dzisiaj rozmawiając z przyjaciółką z czasów gimnazjalnych uświadomiłam sobie ile już osiągnęłam, ile już przeżyłam, ile wspaniałych ludzi poznałam. Jak wiele dobra było mi dane...
A przecież mogło być zgoła zupełnie inaczej.
W tej chwili czuję ogromną wdzięczność. Moje serce przepełnia radość. Czuję szczęście.
I chciałam się nim podzielić :)))





środa, 27 czerwca 2012

Udało się!!!:))))))

Co prawda jeszcze nie będzie to amerykański sen, ale coś się dzieje:)
Dokładnie za tydzień, 4 lipca zawitam do Irlandii, a konkretnie Corku. Spędzę tam 3 miesiące.
Tak w ogóle to złożyłam jeszcze papiery na studia. Ale jeden kierunek, na najlepszej uczelni w Polsce, widać nie lubię zaniżać poziomu, jak już mam zakuwać to niech to będzie z klasą;)))
 Jak się dostanę super, Ameryki nie będzie. Ale jeśli nie to raczej będzie;)))) Z obu wariantów będę się cieszyć :)
Teraz wszystko zależy od wyników matur. Czytałam przed chwilą, że 85% maturzystów zdało. A 97% z tego polskiego, co ponoć klucz był masakryczny.
Zielone światło jest!

A teraz pozostaje mi się cieszyć ostatnim tygodniem wakacji!

Miłego dnia!!!!

środa, 20 czerwca 2012

Ciężki Tydzień

Czy ktoś da wiarę, że nie było mnie Tu tydzień???

Zaczęło się od faktu iż musiałam w końcu "poświęcić się nauce". Termin zbliżał się nieubłaganie, a w końcu egzamin zawodowy to nie 30% Matura...Pomarzyć. Wymagają ode mnie 50% z etapu pisemnego i 75% z praktycznego. Why??? Jak jakaś Pani Minister powiedziała: "Nie można być księgowym w 50%". Co racja to racja...
W  między czasie okazało się, że dysk jest przepełniony...Pokusa "looknięcia tylko na chwileczkę" minęła :)
No i tak laptop się formatował a Ja pilnie się edukowałam.
Mam wrażenie, że przez ostatnie zrozumiałam więcej niż przez 4 lata. W niedzielę z dumą stwierdziłam iż wiem już o co tak naprawdę chodzi w tej rachunkowości. Postęp. Brawo:)

No i tak zleciało. Wczoraj i dziś pilnie poruszałam swoje szare komórki. Jest szansa, że zdam:) Choć  o zgrozo, w życiu nie będę księgową! :)
Au-Pair chyba też nie. Rozmawiałam mailowo z rodziną z Irlandii, ale  nagle przestali się odzywać. O kraju "Wielkich Możliwości" nie wspomnę...

Staram się być pozytywnej myśli. Najwyżej pójdę na studia....

Widocznie nie można mieć wszystkiego.

sobota, 9 czerwca 2012

Euro spoko!

Nie jestem fanką sportu.
Dlaczego? A dlaczego nie?:)
Ale dziś zasiadam przed TV i będę oglądać. W końcu raz w życiu taka okazja, że u Nas w Polsce to wszystko:)
Kibicuje Naszym. W końcu jakieś cechy patriotyzmu posiadam.
Ot co!
Czuję, że to będzie fajny czas!:)
Polska- wierzę w Naszą Siłę!

środa, 6 czerwca 2012

5 dni...

.....Postu.

Było ciekawie. Jak wiadomo najgorszy pierwszy dzień, aż kusiło by zajrzeć do lodówki. W takich momentach szłam spać..Przynajmniej się dobrze wyspałam;)

2 i 3 dzień były takie sobie. Organizm już przyzwyczajony więc nie było problemu.

Ale 4 dzień to była magia. Nie umiem opisać ale czułam się jak nigdy przedtem. Dziwnie szczęśliwa...Miałam mnóstwo energii( zresztą wieczorem potańcowałam troszkę ). A gdy grałam swoją codzienną porcję nut, czułam jak palce same dobierały odpowiednie dźwięki. Niesamowite. 
Wieczorem był finał X Factora w którym  występowała Katie Melua. Ten śpiew, muzyka, urok Katie docierał jakoś tak głębiej jakby za wszelką cenę pragnął trafić do serca duszy...Patrzyłam i słuchałam z rozmarzeniem. Better Than A Dream :)

5 dzień przeciętny ani nie gorszy od 2-3 ani nie lepszy od 4, tego magicznego. Tego dnia czułam zmęczenie. Po prostu. Więc w poniedziałek zaczęłam normalny dzień.

I to by było na tyle.

niedziela, 3 czerwca 2012

Inspirujące osoby

Lubię słuchać, czytać o osobach które są znane. Zawsze jest coś w nich wyjątkowego. Inspirują, swoją postawą i każą ruszyć dupsko sprzed TV i spełniać swoje marzenia. Bo przecież można wszystko, jeśli się tylko tego chce. Wystarczy zacząć. Niby proste, ale jakby się przypatrzeć tym wszystkim narzekającym to coś w tym jest. A My namiętnie czytając pudelka, myślimy -Ta/Ten to ma życie! Psim swędem dotarł/a tam gdzie jest. Czy aby na pewno? Zazwyczaj nie widzi się całej pracy włożonej Przed. A przecież oni też zapier..ją. Jeśli nie więcej od przeciętnego Kowalskiego...

Dzisiaj wysłuchałam w radiu wywiadu Magdy Mielcarz z Rafałem Bryndalem. 
Magda wyznała, że nie lubi zaszufladkowania, klasyfikacji zawodu. I tym podbiła moje serce:)
Życiorys ma znakomity. To co mi się podoba najbardziej, czyli różnorodność. Magda w wieku nastu lat była modelką. Studiowała dziennikarstwo. Zagrała Ligię w "Quo Vadis".Następnie wyjechała do Stanów, a głównie do Nowego Jorku by uczyć się aktorstwa. Ostatnio w Polsce była prowadzącą w Top Model, The Voice of Poland, Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Więcej nie pamiętam :)Teraz mieszka w LA wraz z mężem i córeczką. Nagrywa płytę chilloutową. Singiel "Drown In Me" jest znakomity. Ja odpłynęłam :) 

Polecam!






czwartek, 31 maja 2012

Co robić?

Ameryka milczy. Nie wiem co o tym myśleć, więc już przestałam...

Nie chcąc marnować czasu, który okazuje się żmudnym czekaniem, szukam na Au Pair World jakiejś europejskiej rodziny. Póki co odezwały się dwie z Wlk.Brytanii, ale po moim odpisaniu ( że niestety mogę dopiero najwcześniej 20 czerwca z racji egzaminów) milczą. 

Jakiś pech?

Myślałam, żeby sobie znaleźć coś w moim mieście ale to jeszcze bardziej nieprawdopodobne.
Ale jak by nie było wszędzie szukam :) Nawet roboty nad morzem, ale jakoś mi się nie widzi. To będzie chyba ostateczność:)

 A w między czasie uczę się do egzaminu, czytam zaległości, oglądam anglojęzyczne filmy. Tym ostatnim jestem trochę przerażona, bo niewiele rozumiem..Trudne słownictwo?Szybkość? Nie wiem. Oglądam na przekór.

Jeszcze jakby było mało zaczęłam odchudzanie:) Koniec wymówek, że matura, zimna pogoda. Z racji tego, że nieźle mi się przytyło( 5kg w kilka m-cy!) od dziś jestem na głodówce. Wg mnie najszybszy sposób by zrzucić brzuszek i zbędny tłuszczyk. Mam nadzieję, że do soboty wytrwam ( mój największy rekord niejedzenia 3 dni). A potem najlepsza dieta świata czyli RAW FOOD!!! :))))

 Na koniec umieszczam wspaniały cytat, znaleziony wczoraj:


"Nie pozwólcie, aby ktokolwiek wmówił Wam, że trzeba być zadowolonym z tego co się ma. Zawsze jest więcej do zdobycia i nie ma powodu abyście nie mieli tego osiągnąć"


poniedziałek, 28 maja 2012

Wspomnienia

Za mną przepiękne chwile spędzone z najbliższymi. 
Tych których ostatnio brakowało przez moje ambicje maturalne:)

Zaczęło się ciekawie w piątek kiedy to P. zaproponowała mi pójście do naszego gimnazjum. Nie cierpiałam tego miejsca. Pamiętam, że byłam strasznym kujonem. Zawsze świadectwo z paskiem, zachowanie wzorowe, każde popołudnia i weekendy spędzone na wkuwaniu. Od I klasy Technikum  mi przeszło :)
 Chyba dlatego wybrałam tą szkołę, by odpocząć...

Ale z tamtego okresu są jeszcze te lepsze momenty. 
Siedzenie na podłodze w gronie 10 dziewczyn. Głośne śmiechy. Gadanie o pierdołach. Dzielenie się kanapkami. Wspólne słuchanie muzyki.
Tak, tego teraz brakuje.

Wspomnienia powróciły gdy stanęłyśmy pod tą salą. Łza się zakręciła. Jednak nie było aż tak źle:) 
Teraz szkoła wydała się jakaś taka mała...
W głowie mnóstwo myśli " To ja tu spędziłam 9 lat Mojego życia?" Niewyobrażalne jak czas pędzi. Widzę jak się zmieniłam. Inne wartości.Zupełnie inne marzenia.

Kim będę za kolejne 4, 10, 20 lat?

Po wyjściu poszłyśmy do mnie. Ponad 5 godzin przegadałyśmy o Naszych pasjach i marzeniach. O muzyce i książkach. O radości życia której tak pragniemy.

To był wyśmienity dzień. Chyba go sobie kiedyś wymarzyłam:)

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Ukoić nerwy..

Jest ciężko.
Stres mnie dobija.
Wymagania z dnia na dzień są coraz większe, bo przecież czas ucieka....
Zakuwam i zakuwam.
Świadomość, że mogę czegoś nie wiedzieć poraża.
Nie wiem jak to wytrzymam...
A w wieży na okrągło leci Chopin "NOKTURN Es-DUR OP.9 NR 2"
By ukoić zszarpane nerwy...