A po burzy spokój.."
Wróciłam do Polski. Wszystko było ok, zadowolona , że jestem w domu. Więc co robić?
Nagle przyszła wolność i człowiek nie wie co zrobić. Pojawiła się szansa pójścia na język angielski na "studia". Poszłam, chodziłam dwa dni i starczy. Zupełnie nie to miejsce i czas...Jeszcze nie byłam gotowa tak intensywną naukę. Trudno. Przynajmniej mam legitymację studencką :)
Leżąc sobie wieczorem w łóżeczku, patrząc na obraz Time Square który mam powieszony na ścianie, Myślę: Czy to możliwe, że Ja tam byłam? Że siedziałam na tych czerwonych schodach? Potem do przychodzi myśl, że tak. Przypominam sobie rozmowy ludzi, głośny śmiech i hałas. A jednak. To nie był sen. To się zdarzyło naprawdę. I nagle ni stąd ni zowąd smutek. Wielki, przeraźliwy smutek. Łzy podchodzą do oczu. I chcę się zabić. Za to, że tam byłam, że tak krótko, że jestem kompletnie beznadziejna. Nie umiem żyć dalej. Taka porażka...
Trwało to nie wiem może z tydzień, może dłużej..
Wczoraj poszłam do kina. To było niezaplanowane. ATLAS CHMUR. Przepiękny film. Piękne słowa i obraz. Sam film trwa ok. 3 godzin, jednak wart jest tego czasu. Kilka wątków. Opowieści o ludziach, ich działaniach, odwadze, która ma wpływ na Twoją przyszłość, nie tylko teraz, za Twojego życia..ale PÓŹNIEJ. Gdy urodzisz się w innym czasie i miejscu, wśród innych możliwości.
To było takie moje przebudzenie. I teraz wiem , że nic nie dzieje się przypadkiem. Humor lepszy. No i wiara, że przecież Mogę WSZYSTKO!!!!
" Słabi są pokarmem dla silnych, którzy obrastają w sadło"
" Słabi są pokarmem dla silnych, którzy obrastają w sadło"
