Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Leti




Leticie poznalam przez facebooka, gdzie jest strona Au-Pair z Carrigaline. Nie pamietam kto pierwszy napisal. Umowilysmy sie raz, do spotkania niestety nie doszlo.
Za drugim razem sie udalo! Leti miala okropna rodzine. 5 dzieci, praca po 12 h i jeszcze kilka babysittingow w ciagu tygodnia. Hardcore. Tydzien temu mi oznajmila ze kupila bilet i opuszcza rodzine. Pomyslalam nareszcie. Ile mozna dawac sie wykorzystywac?
Jakos tak bylo ze wieczory w zeszlym tygodniu miala o dziwo wolne, wiec sie umawialysmy, a to w pubie a to na spacer. Poznawalam ja coraz lepiej. Pochodzi z Hiszpani, z okolic Madrytu, studiuje cos w rodzaju inzynierii samolotow. Nie wie co potem, ale chcialaby sie jeszcze uczyc.

Uwielbia Polske :) Bylam zaskoczona gdy pytala mnie o II wojne swiatowa, moj stosunek do Niemcow, o Katyn. Nie jestem fanka historii, wiec duzo sie nie dowiedziala, ale miala bardzo serdeczny stosunek do Polakow za to co przezyli. Zreszta jej babcia uwielbia JPII :)

Wczoraj byl dzien Jej wyjazdu. Poszlysmy razem z jakims Wlochem( pochodzenia wenezuelskiego) do uroczej piekarnii. Ja, Hiszpanka i Wloch gadalismy ponad 2 godziny. Siedzac z nimi myslalam, jeju ja mowie i rozumiem po angielsku! :)

Gdy wsiadla do autobusu, po pozegnaniu sie uswiadomilam sobie, ze to jest niezwykle! Poznawanie nowych ludzi, rozmawianie w obcym jezyku i jednoczesnie pomimo kultury, kraju ktory Nas dzieli poczucie wiezi, wzajemnego rozumienia...

Oczywiscie mam zaproszenie do Hiszpani. Ona do Polski :) I tak smiejemy sie ze to bedzie Nowy Jork, gdyz obydwie marzymy o tym miescie!

wtorek, 24 lipca 2012

First meeting CS

O Couchsurfingu wiedzialam juz od dawna. Zawsze korcilo mnie by sprobowac, chocby w rodzinnym  miescie... Mialam profil, ale  nikt sie nie zglaszal i ja nie czulam sie na silach by komus pokazac moje miasto ( o "kanapie" nie wspominam gdyz moi rodzice nie wyrazili zgody).
Jednak nadszedl taki dzien, ze wyjechalam z kraju. Wymowki sie skonczyly i trzeba sprobowac!
Postanowilam poszukac kogos w mojej miejscowosci. Z marnym skutkiem to wyszlo wiec postawilam na Cork. Napisalam do dwoch pierwszych osob ktore mi sie wyswietlily. Jedna odpisala...
W miniona sobote bylam umowiona z Diana, ktora miala mi pokazac co nie co w Cork. Oczywiscie ostrzeglam ja, ze moj angielski jest zenujacy i trzeba do mnie wolno gadac :) Trafilam swietnie!  Jak sie okazalo Diana pochodzi z Paragwaju, ktory opuscila robiac sobie tzw Gap Year. Pracowala w Londynie jako wolontariuszka przez rok. Jakos tak w zyciu wyszlo, ze tam poznala swojego obecnego meza, ktory pochodzi z Cork. Postanowila isc na studia w Irlandi i obecnie pracuje jako tlumacz hiszpansko-angielski.
Mowila naprawde wolno i wyraznie , jak czegos nie rozumialam to opisywala, ale bylam pod ogromnym wrazeniem!
Moje pierwsze zetkniecie sie z CS uwazam za jak najbardziej udane!


sobota, 23 czerwca 2012

Listy do siebie

Od kilku lat mam książkę Beaty Pawlikowskiej " W Dżungli Życia". Nie ukrywam, ze pomogła mi ona w wielu, czasem ciężkich chwilach mojego życia.

Ostatni rozdział nosi tytuł "Listy Do Siebie". I do tego chciałam dziś nawiązać. Autorka w wieku nastu lat, widząc "dorosłych" nie chciała stać się taka jak oni.

"Na ścianie w moim pokoju wywiesiłam hasło: Don't let people make you crazy about money, hair and clothes"

Postanowiła napisać do siebie list, który byłby otwarty gdy stanie się "dorosła".


"Patrząc na świat dookoła doszłam do wniosku, że tylko młodzi ludzie potrafią być szczęśliwi i tylko oni są w stanie zmienić coś na lepsze- zarówno własne życie, jak i większe sprawy dotyczące państw i kontynentów. Bo tylko młodzi ludzie mają wciąż ideały, wierzą w pokój i dobro, i występują aktywnie w ich obronie (...) Chciałam zachować na zawsze tamten sposób myślenia, umiejętność cieszenia się z życia, nieustanne snucie nowych planów, wielkie nadzieje, niezależność, odwagę i chęć podróży w nieznane"



Ja już napisałam do siebie list. 
Jestem dumna z moich dzisiejszych wartości i mam nadzieję, że się nie zmienię.
Polecam tą czynność i Wam:)

niedziela, 3 czerwca 2012

Inspirujące osoby

Lubię słuchać, czytać o osobach które są znane. Zawsze jest coś w nich wyjątkowego. Inspirują, swoją postawą i każą ruszyć dupsko sprzed TV i spełniać swoje marzenia. Bo przecież można wszystko, jeśli się tylko tego chce. Wystarczy zacząć. Niby proste, ale jakby się przypatrzeć tym wszystkim narzekającym to coś w tym jest. A My namiętnie czytając pudelka, myślimy -Ta/Ten to ma życie! Psim swędem dotarł/a tam gdzie jest. Czy aby na pewno? Zazwyczaj nie widzi się całej pracy włożonej Przed. A przecież oni też zapier..ją. Jeśli nie więcej od przeciętnego Kowalskiego...

Dzisiaj wysłuchałam w radiu wywiadu Magdy Mielcarz z Rafałem Bryndalem. 
Magda wyznała, że nie lubi zaszufladkowania, klasyfikacji zawodu. I tym podbiła moje serce:)
Życiorys ma znakomity. To co mi się podoba najbardziej, czyli różnorodność. Magda w wieku nastu lat była modelką. Studiowała dziennikarstwo. Zagrała Ligię w "Quo Vadis".Następnie wyjechała do Stanów, a głównie do Nowego Jorku by uczyć się aktorstwa. Ostatnio w Polsce była prowadzącą w Top Model, The Voice of Poland, Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Więcej nie pamiętam :)Teraz mieszka w LA wraz z mężem i córeczką. Nagrywa płytę chilloutową. Singiel "Drown In Me" jest znakomity. Ja odpłynęłam :) 

Polecam!