Dzis w Irlandii pierwszy dzien szkoly.
Niesamowicie sloneczny dzien.
Na ulicy roi sie od dzieci kroczacych z podekscytowaniem u boku dumnych i wzruszonych rodzicow
-'To juz?'- mowi ich mina. Tak, czas pedzi nieublaganie...
Starsi uczniowie raduja sie spotkaniem dawno niewidziaych kolegow/kolezanek.
Ida zagadani i nie zwracaja na nic uwagi.
Smieja sie na caly glos.
Pewnie opowiadaja zabawne przygody, ktore przydarzyly sie im podczas wakacji - Mysle.
Czuc energie.
Zmieszane emocje.
Czuje sie dziwnie.
Pierwszy raz jestem po drugiej stronie.
Po 13 latach edukacji, wrzesien i caly nastepny rok bedzie wygladal zupelnie inaczej.
Nie zasiade juz w pomazanej dlugopisami lawce.
Nie uslysze swojego nazwiska podczas sprawdzania listy obecnosci.
Nie doswiadcze przerazliwie nudnych lekcji...
I tak sobie stoje i usmiecham sie do siebie.
To juz za mna.
Nic juz nie musze :)