piątek, 14 września 2012

Co u mnie

Lekarz odwiedzony. Noga nastawiona. I ok 3 tygodni rekonwalescencji i chodzenie o kulach. Myślę, że potrwa to  szybciej.
Trzeba sie wziąć za załatwianie dokumentów. 
Wiec narazie jestem skazana na leniuchowanie w łóżku, nadrabianie książkowych, telewizyjnych i muzycznych zaległości :) Cieszenie się domem.
 Jest przyjemnie. Choć chodzenie do toalety jest nie lada wysiłkiem.

..............................................................................................................................................................



Chciałam pochwalić się wygraną w comiesięcznym konkursie organizowanym przez Macieja Bennewicza.
TU możecie przeczytać mój tekst. Mam nadzieje, że skłoni do refleksji.

wtorek, 11 września 2012

Back

Dla ogólnej wiadomości dziś 11 września (!!!) o 00.50 wylądowałam w Katowicach. O fakcie, że lecę wieczorem w poniedziałek dowiedziałam się w południe. Była to ciężka decyzja, ale nie miałam wyboru..
W niedziele widząc młodego na górze łóżka piętrowego ( gdzie wchodzić mu nie wolno ) chciałam go ściągnąć. No i tak ściągnęłam, że oboje spadliśmy. Z tą różnicą, że on leżał na mnie, a ja upadłam na moją lewą nogę, a dokładniej na kostkę...Ból masakryczny, a później noga tak spuchła, że chciałam do lekarza. A lekarz wiadomo kosztuje,a ubezpieczenia nie posiadam...Pomijając ten fakt byłam niezdolna do pracy..
Więc hostka zaproponowała powrót do Polski. Dzięki znajomościom na lotnisku za bilet kupiony tego samego dnia zapłaciłam 60 Euro a nie 110. Duża różnica prawda?
Wiec siedze teraz w moim ukochanym  pokoiku i..czuje sie jak w Polsce. Dosłownie..
Troche przykre, bo wyczuwam tą pesymistyczną mentalność. Straszne. 
Ale najważniejsze, że dziś do lekarza, bo mam niewiele ponad miesiąc do wyleczenia ....

piątek, 7 września 2012

Cliffs of moher

Byc w Irlandii i nie zobaczyc najslynniejszych klifow to chyba grzech.Wiec wykupilam wycieczke, objazdowa, pokazujaca wiele innych atrakcji po drodze, lecz wiadomo o co naprawde chodzilo :)
Wszystko kosztowalo 30 Euro. Pragne zaznaczyc, ze od Corku do owych klifow jest kawalek. Jednak wrazenia sa bezcenne. Ja osobiscie czulam sie troche przygnebiona. Stojac nad przepascia czulo sie smutek. Zwyczajny smurtek. Moze zawladnely mna duchy samobojcow?  Kto wie? :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
Generalnie chodzenie po klifach jest zabronione.
Ale wchodza wszyscy :)
 
Czujecie nostalgie? :)
 
 

środa, 5 września 2012

Laptop is broken..

Laptop zepsuty i pisze z biblioteki. Fajnie ze mam dostep 1 godzine dziennie ( uzywajac karty bibliotecznej Hostki ).
Panie mile, pomocne. Usmiechaja sie nawet gdy robisz glupie miny podczas niezrozumienia rozmowcy :)
Podoba mi sie to bardzo.
 
Jutro badz pojutrze przyniose zdjecia z moich magicznych irlandzkich podrozy i napisze co nie co.
 
A poki co ciesze sloncem, ktore zagoscilo w irlandzkich progach :)
 
See you!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Time to school!

Dzis w Irlandii pierwszy dzien szkoly.
 
 Niesamowicie sloneczny dzien.
 
 Na ulicy roi sie od dzieci kroczacych z podekscytowaniem  u boku dumnych i wzruszonych rodzicow
 
-'To juz?'- mowi ich mina. Tak, czas pedzi nieublaganie...
 
Starsi uczniowie raduja sie spotkaniem  dawno niewidziaych kolegow/kolezanek.
 
Ida zagadani i nie zwracaja na nic uwagi.
 
Smieja sie na caly glos.
 
Pewnie opowiadaja zabawne przygody, ktore przydarzyly sie im podczas wakacji - Mysle.
 
Czuc energie.
 
Zmieszane emocje.
 
Czuje sie dziwnie.
 
Pierwszy raz jestem po drugiej stronie.
 
Po 13 latach edukacji, wrzesien i caly nastepny rok bedzie wygladal zupelnie inaczej.
 
Nie zasiade juz w pomazanej dlugopisami lawce.
 
Nie uslysze swojego nazwiska podczas sprawdzania listy obecnosci.
 
Nie doswiadcze przerazliwie nudnych lekcji...
 
I tak sobie stoje i usmiecham sie do siebie.
 
To juz za mna.
 
Nic juz nie musze :)