czwartek, 31 maja 2012

Co robić?

Ameryka milczy. Nie wiem co o tym myśleć, więc już przestałam...

Nie chcąc marnować czasu, który okazuje się żmudnym czekaniem, szukam na Au Pair World jakiejś europejskiej rodziny. Póki co odezwały się dwie z Wlk.Brytanii, ale po moim odpisaniu ( że niestety mogę dopiero najwcześniej 20 czerwca z racji egzaminów) milczą. 

Jakiś pech?

Myślałam, żeby sobie znaleźć coś w moim mieście ale to jeszcze bardziej nieprawdopodobne.
Ale jak by nie było wszędzie szukam :) Nawet roboty nad morzem, ale jakoś mi się nie widzi. To będzie chyba ostateczność:)

 A w między czasie uczę się do egzaminu, czytam zaległości, oglądam anglojęzyczne filmy. Tym ostatnim jestem trochę przerażona, bo niewiele rozumiem..Trudne słownictwo?Szybkość? Nie wiem. Oglądam na przekór.

Jeszcze jakby było mało zaczęłam odchudzanie:) Koniec wymówek, że matura, zimna pogoda. Z racji tego, że nieźle mi się przytyło( 5kg w kilka m-cy!) od dziś jestem na głodówce. Wg mnie najszybszy sposób by zrzucić brzuszek i zbędny tłuszczyk. Mam nadzieję, że do soboty wytrwam ( mój największy rekord niejedzenia 3 dni). A potem najlepsza dieta świata czyli RAW FOOD!!! :))))

 Na koniec umieszczam wspaniały cytat, znaleziony wczoraj:


"Nie pozwólcie, aby ktokolwiek wmówił Wam, że trzeba być zadowolonym z tego co się ma. Zawsze jest więcej do zdobycia i nie ma powodu abyście nie mieli tego osiągnąć"


poniedziałek, 28 maja 2012

Wspomnienia

Za mną przepiękne chwile spędzone z najbliższymi. 
Tych których ostatnio brakowało przez moje ambicje maturalne:)

Zaczęło się ciekawie w piątek kiedy to P. zaproponowała mi pójście do naszego gimnazjum. Nie cierpiałam tego miejsca. Pamiętam, że byłam strasznym kujonem. Zawsze świadectwo z paskiem, zachowanie wzorowe, każde popołudnia i weekendy spędzone na wkuwaniu. Od I klasy Technikum  mi przeszło :)
 Chyba dlatego wybrałam tą szkołę, by odpocząć...

Ale z tamtego okresu są jeszcze te lepsze momenty. 
Siedzenie na podłodze w gronie 10 dziewczyn. Głośne śmiechy. Gadanie o pierdołach. Dzielenie się kanapkami. Wspólne słuchanie muzyki.
Tak, tego teraz brakuje.

Wspomnienia powróciły gdy stanęłyśmy pod tą salą. Łza się zakręciła. Jednak nie było aż tak źle:) 
Teraz szkoła wydała się jakaś taka mała...
W głowie mnóstwo myśli " To ja tu spędziłam 9 lat Mojego życia?" Niewyobrażalne jak czas pędzi. Widzę jak się zmieniłam. Inne wartości.Zupełnie inne marzenia.

Kim będę za kolejne 4, 10, 20 lat?

Po wyjściu poszłyśmy do mnie. Ponad 5 godzin przegadałyśmy o Naszych pasjach i marzeniach. O muzyce i książkach. O radości życia której tak pragniemy.

To był wyśmienity dzień. Chyba go sobie kiedyś wymarzyłam:)

piątek, 25 maja 2012

Świat bez wojen? Imagine..

Dwa ostatnie dni spędziłam na odpoczynku i czytaniu "Bikini" J.L.Wiśniewskiego.
I jak zwykle był płacz, wzruszenie, przemyślenia...Bo to powieść w której główną rolę odgrywa II wojna światowa.
Przyznam szczerze, że historia nigdy nie cieszyła się jakoś specjalnie moim zainteresowaniem. Może dlatego, że w szkole były suche fakty, które należało wykuć bez zastanowienia? A może wina nauczycieli, którym niestety brak pasji do zawodu...Chyba wszystko po trochu.
Jedak czytając "Bikini" nie sposób tego ominąć. Zresztą po co to robić? Autor wplótł historie zwykłych ludzi, którym przyszło żyć w tych strasznych czasach. O dziwo z natury dobrym, pomimo zła które widzieli wokół.
Ta książka to fajne spojrzenie na wojnę od drugiej strony. Strony Niemiec w których przecież żyły osoby niezgadzające się z Hitlerem, którzy nie chcieli prześladowań Żydów i śmierci tylu niewinnych ludzi dla "Idei  idealnego kraju". A po latach czuli wstyd i pogardę dla swojej ojczyzny...
To trudny temat, bo Polacy czują się pokrzywdzeni przez wojny, których doznali. A przecież w krajach, które wywołują wojnę też mieszkają Ludzie...
Warto przeczytać i spojrzeć na to z tej drugiej strony. Mnie utwierdziło to w przekonaniu, że brzydzę się przemocą, rozpływem krwi, wojną.
Dlaczego nadal w XXI wieku mamy tyle wojen? Dlaczego nadal walczymy? Po co jeszcze więcej bogactwa, ziemi? Wciąż mało? Widocznie tak. Niestety nie mam na to wpływu...
Ale jestem marzycielką, i wiem, że nie jestem jedyna :)
W jednej z piękniejszych  wersji Johna Lennona,  Eva Cassidy.
Pomarzmy choć przez chwilę, może już niedługo stanie się to rzeczywistością, czego z całego serca pragnę:)



wtorek, 22 maja 2012

The best postcard I have ever had !

Na wstępie chcę się pochwalić przepiękną pocztówką jaką dostałam od koleżanki z  Ukrainy :)



Jak to zobaczyłam na moim biurku ( po przyjściu z matur) myślałam, że mama zostawiła mi swoje zdjęcie, bo w albumie miała podobne. Ale tak się przyglądam, zachwycam i nagle objawienie przecież to pocztówka! Brawa dla tej Pani :)
Jestem tak zachwycona tym zdjęciem, że chyba i oprawię je w ramkę:)
Oczywiście zaraz napisałam dłuugą wiadomość do Maryny ( owej Ukrainki) i gdy skończyłam pisać, skapłam się, że ani razu nie spojrzałam do słownika! Postęp jest :)

A teraz z innej beczki, tej operowskiej. Już tydzień mam room. I nic. Cisza jak makiem zasiał.
No cóż, chyba będę musiała co nieco ulepszyć..
Poważnie zastanawiam się nad wypadem również operowskim do Anglii na jakieś 2 miesiące. Może ktoś będzie mnie chciał :) Po prostu szkoda mi czasu. A czekanie aż Ameryka mnie wezwie jest trochę nużące, szczególnie teraz gdy mam czasu w cholerę.
Bo to już wakacje! :)

sobota, 19 maja 2012

Ekshibicjonistycznie

Tęsknię za dniami, kiedy nie miałam pytań, ale miałam marzenia..
Tęsknię za pewnością bez niepewności..
Tęsknię za byciem dzieckiem, które nic o świecie nie wie..
Tęsknię za spokojem deszczowego dnia i bezinteresownością..

Dzisiaj się gubię w tym gąszczu codzienności..
Wiele pytań,Odpowiedzi brak
Nie rozumiem..
Przepraszam.