czwartek, 16 sierpnia 2012

Aaaaaa!!!!!!!!

Nie wierze, nie wierze, nie wierze!

Wchodze dzisiaj w poczte, po ciezkim 10 godzinnym dniu pracy, nie oczekujac niczego ciekawego widze " You have a match!". Serce bije szybciej, w glowie tysiace mysli. Wiec jednak da sie znalesc rodzine z 2 dzieci! :)))
Moj pierwszy match( po cichu mam nadzieje, ze ostatni). Rodzina pelna, dwojka chlopcow 4 i 7 lat :)
Wiek znakomity !
Ona jest artystka, ma wlasna firme co z projektowaniem.
On pracuje w HR dla Safe the Children.
Dobrze im sie z oczu patrzy :)

Jedyny szkopol, ze mieszkaja w Newtown, w stanie CT(Connecticut). Pocieszajacy jest fakt ze do NY jest ok 2 godzin! W moim planie pracy weekendy sa wolne ( przynajmniej tak pisza) wiec weekend w NY, Why Not! :)

Kurcze tak sie ciesze, ze wreszcie pojawila sie rodzinka i to naprawde mila. Narazie bede czekac na telefon. Mam nadzieje, ze nie popelnie zadnej gafy :)

I chyba znowu nie bede mogla dzis spac :))

środa, 15 sierpnia 2012

Wake Up Call

Doslownie przed chwila skonczylam ogladac ten dokument. Zmienia kompletnie myslenie o swiecie. Nie jest tak jak myslimy ze jest. Niestety...

Goraco zachecam do poswiecenia 2h 30min !





Wersja z polskimi napisami: Wake Up Call


W miare mozliwosci, prosze dzielmy sie tym filmem i  informacja!

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Leti




Leticie poznalam przez facebooka, gdzie jest strona Au-Pair z Carrigaline. Nie pamietam kto pierwszy napisal. Umowilysmy sie raz, do spotkania niestety nie doszlo.
Za drugim razem sie udalo! Leti miala okropna rodzine. 5 dzieci, praca po 12 h i jeszcze kilka babysittingow w ciagu tygodnia. Hardcore. Tydzien temu mi oznajmila ze kupila bilet i opuszcza rodzine. Pomyslalam nareszcie. Ile mozna dawac sie wykorzystywac?
Jakos tak bylo ze wieczory w zeszlym tygodniu miala o dziwo wolne, wiec sie umawialysmy, a to w pubie a to na spacer. Poznawalam ja coraz lepiej. Pochodzi z Hiszpani, z okolic Madrytu, studiuje cos w rodzaju inzynierii samolotow. Nie wie co potem, ale chcialaby sie jeszcze uczyc.

Uwielbia Polske :) Bylam zaskoczona gdy pytala mnie o II wojne swiatowa, moj stosunek do Niemcow, o Katyn. Nie jestem fanka historii, wiec duzo sie nie dowiedziala, ale miala bardzo serdeczny stosunek do Polakow za to co przezyli. Zreszta jej babcia uwielbia JPII :)

Wczoraj byl dzien Jej wyjazdu. Poszlysmy razem z jakims Wlochem( pochodzenia wenezuelskiego) do uroczej piekarnii. Ja, Hiszpanka i Wloch gadalismy ponad 2 godziny. Siedzac z nimi myslalam, jeju ja mowie i rozumiem po angielsku! :)

Gdy wsiadla do autobusu, po pozegnaniu sie uswiadomilam sobie, ze to jest niezwykle! Poznawanie nowych ludzi, rozmawianie w obcym jezyku i jednoczesnie pomimo kultury, kraju ktory Nas dzieli poczucie wiezi, wzajemnego rozumienia...

Oczywiscie mam zaproszenie do Hiszpani. Ona do Polski :) I tak smiejemy sie ze to bedzie Nowy Jork, gdyz obydwie marzymy o tym miescie!

piątek, 10 sierpnia 2012

Wpis o nauce

Bedac Au-Pair, ktora srednio pracuje po 20 h tygodniowo, mam duzo czasu na myslenie. O tym co moze byc potem, co moze mnie jeszcze w zyciu spotkac, czego tak naprawde chce. Ganie sie za to, ze jestem niecierpliwa, ze chcialabym znac wszystkie odpowiedzi. Nie. Nie ma tak latwo...
Pamietacie jak niedawno prosilam o rade w kwestii mojego "Potem". I jedna z osob zadala mi bardzo wazne pytanie: "Czy chcesz studiowac?". Hmmm. Pierwsza odpowiedz byla: No tak, oczywiscie! Przeciez trzeba studiowac by dojsc do czegokolwiek w zyciu, by miec dobra prace itp...
Jednak potem pomyslalam, ze wlasciwie nigdy nie marzylam o studiach. Powiem wiecej, nie cierpie sie uczyc pod przymusem! Przez wiekszosc mojej edukacji w szkole czulam sie jak wiezien, ktory dostal dozywocie! Zreszta do dzis dnia jeszcze nie uwierzylam w fakt, ze za miesiac/dwa miesiace nie zasiade w klasie ani na sali wykladowej...

Uczyliscie sie czegos dla przyjemnosci uczenia ? Tak dla wiedzy, ktora WAS naprawde interesuje?

Ja 2 lata temu, na moje 18 urodziny, wraz z przyplywem pokaznej gotowki, postanowilam -Naucze sie grac na pianinie :) Ja wtedy 18-latka mialam taki kaprys. Bez szkoly muzycznej, bez jakiejkolwiek znajomosci nut, bez sluchu muzycznego... Postanowilam! Znalazlam dziewczyne i sie zaczelo :)
W III i IV klasie 1h w tygodniu poswiecalam na lekcje. Kto nie gra na pianinie, ani na jakimkolwiek instrumencie, nie ma pojecia jak na poczatku jest trudno czytac jednoczesnie dwa klucze( wiolinowy i basowy), zsynchronizowac obie rece by graly w innym czasie i tempie i na dodatek szybko czytac do bedzie dalej! O trafianiu we wlasciwe klawisze nie wspominam :)
To jest prawdziwa szkola koncentracji. Gdy na momencik pomyslisz np. o jedzeniu. Koniec. Wypadlas z rytmu. Palce nie wiedza gdzie nacisnac. I mimo ze masz nuty przed oczami, nie wiesz co oznaczaja. To jest niesamowite. 
Moj mozg  nie raz "parowal". Chwilami mialam ochote wyjsc. Jednak nie. Za kazdym razem zostawalam i uczylam sie dalej.
Po dwoch latach umiem czytac z nut i grac w miare szybkie utwory. I choc moje zdolnosci nie sa tak dobre jak absolwentow szkol muzycznych, ja jestem zadowolona i dumna z siebie. Ze mi sie chcialo. Ze nie zrezygnowalam.
Najsmieszniejsze jest to, ze uswiadomilam sobie, ze o Ekonomi, ktorej uczylam sie 4 lata nie pamietam juz nic...Jednak gdy usiade przy pianinie albo keybordzie. Pamietam wszystko :)

I mysle, ze studia nie sa kazdego. Znacie Beate Pawlikowska? Osoba z tak niesamowita wiedza o histori, kulturach innych krajow, znajomosci jezykow rozpoczynala 2 kierunki, po czym po 2 miesiacach zrezygnowala! I nigdy nie kontynuowala. Uwielbiam ja. To jest dla mnie sygnal, ze w zyciu mozna wszystko. Liczy sie PASJA :)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Macroom

Dodawanie postow jakos nie wychodzi mi regularnie, za co przepraszam....
Czasem nie mam weny, checi, a czasem wole poczytac i poogladac inne blogi. Ispirowac sie, szukac TEGO CZEGOS.
Dni tutaj leca jak szalone. Minal prawie miesiac. Ja nie zaluje. Mimo ze czasem ciezko, trzeba probowac. Zyc dalej...
Oficjalnie wracam 26 wrzesnia. Nie wiem co bedzie potem... Uzupelnilam swoj profil w cultural care, wiec powinny byc jakies szanse. Zobaczymy co zycie przyniesie.


Pare tygodni temu bylam w Macroom. Niewielka miejscowosc, nieopodal Corku. Jedzie sie z godzine. To  byla taka pierwsza "wieksza" wyprawa. I oczywiscie, nie obeszlo sie bez wzdychania jaka ta Irlandia piekna. Zreszta zobaczcie:

Niezachecajacy poczatek






Zdjecie z mostu



Zielona roslinnosc powala :)


Ruiny zamku. Na zywo wyglada magicznie!



Bardzo podobaja mi sie kolorowe kamieniczki




:)


Ratusz. A w srodku bezplatna toaleta z ciepla woda i papierem. Cos takiego w Polsce???Never!